Skąd się bierze 50 kursów — i dlaczego to problem
Każdy artykuł, podcast i newsletter poleca nowy kurs. Zapisujesz 'na później'. Zakładka, Notion, arkusz — lista rośnie.
Problem: lista bez priorytetów przestaje być 'do zrobienia'. Staje się archiwum. Wracasz do niej raz na kilka miesięcy i albo nie wiesz, od czego zacząć, albo odkładasz decyzję jeszcze raz.
Jak ocenić kurs zanim go zaczniesz
Zanim zaczniesz kurs, odpowiedz na trzy pytania: Co konkretnie będę umiał po zakończeniu? Czy ta umiejętność jest mi potrzebna w ciągu najbliższych sześciu miesięcy? Czy to jedyna droga, żeby się tego nauczyć?
Jeśli nie wiesz odpowiedzi na pierwsze pytanie po przejrzeniu opisu kursu — to zły sygnał. Dobry kurs mówi wprost, co daje.
Kiedy kurs to prokrastynacja, a kiedy dobra inwestycja
Kurs jest prokrastynacją, gdy: unikasz projektu, który mógłbyś zacząć bez niego; piszesz 'muszę się jeszcze nauczyć X' zamiast próbować; zapisujesz się na drugi kurs z tej samej dziedziny, nie skończywszy pierwszego.
Kurs jest dobrą inwestycją, gdy: brakuje ci konkretnej umiejętności technicznej do konkretnego celu; nie masz dostępu do doświadczonej osoby, która nauczyłaby cię szybciej; kurs daje certyfikat wymagany przez rynek.
Jak wybrać jeden i skończyć
Z listy 50 kursów wyłoń trzy, które są najbardziej użyteczne teraz — nie za rok, nie 'kiedyś'. Z tych trzech zacznij jeden.
Nie musisz kasować reszty listy. Ale dopóki nie skończysz tego jednego, lista nie rośnie. To prosta zasada, która zmienia stosunek ukończonych kursów do zapisanych.
Warto też zapisać, dlaczego wybrałeś ten, a nie inny. Za kilka miesięcy będziesz wiedział, czy decyzja była dobra — i co wziąć pod uwagę następnym razem.